Mała, dziewięcioletnia
dziewczynka siedziała na parapecie, przy otwartym oknie, z nogami na
zewnątrz i patrzyła w niebo. Uwielbiała siadać w ten sposób. Kiedy była
młodsza to jej przyjaciel bardzo się o nią bał i ściągał ją z parapetu
siłą, gdy tylko ona na niego weszła, co doprowadzało do przepychanek
słownych między nimi. Dziewczynka uśmiechnęła się do swoich wspomnień,
ale zaraz potem posmutniała. Ta sama osoba dwa lata temu powiedziała
coś, czego dziewięciolatka nigdy nie spodziewała się usłyszeć. Zwłaszcza
od tej osoby.
Dziewczynka pokręciła głową, chcąc odgonić łzy. Przecież nie mogła płakać. Obiecała. Już za dużo łez wylała przez Niego.
Nie mogła się wiecznie użalać nad czymś co kiedyś się stało. Musiała
patrzeć przed siebie. A przed nią malowała się wizja przeprowadzki i
życia z inną, nie do końca znaną jej, rodziną.
W pokoju dziewięciolatki
stał kufer i duża skrzynia z jej ubraniami, grami, książkami, jakimiś
pamiątkami i innymi duperelami, o skrzynię oparta była gitara, za duża
dla dziewczynki, ale ona i tak ją uwielbiała, a obok stał jeszcze
plecaczek, w którym był jej ulubiony kocyk, poduszka i przytulanka,
mały, rudo-biały kotek. Inne rzeczy miały trafić na sprzedaż, bądź do
oddania, bo dziewczynka już ich nie używała, jeszcze inne do jej domu
rodzinnego i tylko nieliczne miały zostać w mieszkaniu, a co za tym
idzie trafić do kolejnego lokatora. Usłyszała otwieranie drzwi, więc
skierowała wzrok w stronę wysokiego mężczyzny stojącego w progu.
- Gotowa? - spytał
cicho, a dziewczynka kiwnęła delikatnie głową i zeszła z parapetu
podbiegając do niego i przytulając się. Gdy usiadł na stojącej obok
skrzyni spojrzała się na niego załzawionymi oczyma, a on pogłaskał ją po
włosach uśmiechając się smutno. - Też nie chcę Cię opuszczać maleńka.
Ale doskonale wiesz, że tak będzie lepiej. Nie mam czasu zajmować się
Tobą, a Ty zostając ze mną będziesz w ciągłym niebezpieczeństwie. Nie
chcę, żeby i Tobie się coś stało. Nie mogę na to pozwolić. I Ty
doskonale wiesz, że w ten sposób będzie najlepiej.
- Kocham Cię wujku. Nie chcę Cię opuszczać. Boję się.
- Wiem maleńka, ja też
Cię kocham. Nie masz czego się bać, poznałaś przecież tę rodzinę -
uśmiechnął się do niej, co blado odwzajemniła.
- Spotkamy się jeszcze? - spytała cicho patrząc uważnie w jego oczy.
- To ja mam Cię zabrać na Pokątną, a później na peron 9 i 3/4.
- To będzie pożegnanie, prawda? Tam na peronie - powiedziała jeszcze ciszej, a mężczyzna cicho westchnął.
- Chciałbym powiedzieć nie. Ale nie potrafię Cię okłamać - powiedział po chwili milczenia.
- Dziękuję - szepnęła dziewczynka i mocno go przytuliła. - Za wszystko - dodała, a mężczyzna wtulił ją mocno w siebie.
- Chodź, jeszcze jedna, ważna rzecz - powiedział, a dziewczynka odsunęła się od niego.
- Trzeba?
- Znajdziesz się w dużym
niebezpieczeństwie, jeśli wejdziesz do świata czarodziejów wyglądając
tak jak teraz, więc tak, trzeba - dziewięciolatka westchnęła, ale
odsunęła się od niego, czekając na dalsze instrukcje. Wujek sięgnął do
kieszeni i podał jej małe pudełeczko. W środku znajdowała się srebrna
bransoletka z piórem, na którym wygrawerowane było jej pełne imię i
nazwisko. - Załóż ją - powiedział mężczyzna, a ona szybko to zrobiła i
znowu na niego spojrzała. - Teraz moja rola, zaczaruję bransoletkę, a
Twój wygląd się zmieni. Potem będziesz mogła wrócić do swojego wyglądu
przez zdjęcie ozdoby, albo rzucenie odpowiedniego czaru, ale tego
nauczysz się w Hogwarcie. Gotowa? - dziewczynka niechętnie skinęła głową
i jej wujek machnął różdżką, na koniec dotykając nią ozdoby.
Dziewczynka spojrzała
niepewnie na niego, a gdy ten kiwnął głową podeszła do lustra, żeby
zapoznać się ze swoim nowym wyglądem. Była wyższa, jej włosy straciły to
czarne pasemko i wyprostowały się, ciemniejąc trochę, a oczy zmieniły
delikatnie oprawę i kolor, teraz były po prostu zielone i miały kształt
migdałków, więc nie były tak duże jak wcześniej. Dodatkowo jej twarz
delikatnie się wydłużyła i straciła te, denerwujące ją, puciate
policzki, zamiast tego miała u dołu bardziej trapezowy kształt.
Westchnęła i spojrzała na wujka. Mimo, że zmiany były na pozór drobne
nie potrafiła dostrzec prawdziwej siebie w tym obrazku. Ale przecież... o
to właśnie chodziło, prawda?
- Pamiętasz wszystko? -
spytał mężczyzna, trzymając torbę potraktowaną wcześniej przez niego
zaklęciem zmniejszająco-zwiększającym, do której zapakował cały dobytek
dziewczynki.
Dziewczynka pokiwała
głową w milczeniu. Powtarzali jej nowe "ja" tak często, że obudzona w
nocy, o północy bez zająknięcia odpowiadała na każde pytanie. Cieszyła
się, że jej rodzice posłali ją do mugolskiej szkoły podstawowej i
ogólnie w jej domu starano się nie wspomagać magią na każdym kroku, więc
teraz bez problemu mogła udawać osobę z niemagicznej rodziny.
Mężczyzna podał jej
torbę, a ona zarzuciła ją sobie na ramię i złapała go mocno za rękę.
Teleportowali się z cichym trzaskiem i wylądowali na tyłach przydrożnej
restauracji. Poszli na parking, na którym stało kilka samochodów, a po
chwili zobaczyli wychodzącą z budynku trzyosobową rodzinę, więc
czarodziej nachylił się przed dziewięciolatką, żeby się z nią pożegnać.
- Będę tęsknić mała.
Pamiętaj, nie rozrabiaj za bardzo i odzywaj się czasem - powiedział, a
ona przytuliła go mocno, szepcząc słowa pożegnania. - Leć już - dodał, a
dziewczynka odwróciła się i zaczęła biec do kasztanowowłosego mężczyzny
machającego w jej stronę.
Gdy wsiadła do auta
odwróciła się jeszcze, żeby spojrzeć ma wujka, ale jego już nie było.
Usiadła normalnie, przyglądając się swojej nowej rodzinie, przy której
zacznie nowe życie. Uśmiechnęła się do nich nieśmiało, na co dorośli
odpowiedzieli szczerymi uśmiechami, a druga dziewczynka cicho prychnęła.
Dziewięciolatka westchnęła cicho. Miała nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
######
Powiem tak, to jest moja historia Lily i James'a, nie jestem pewna, czy piszę to spójnie i poprawnie gramatycznie, więc jak coś to piszcie-poprawię. Poza tym to jest mój pomysł, który nie jest oparty na "Harrym Potterze", więc jak nie lubisz takich oderwanych od serii ff, to wyjdź droga wolna, ja nikogo na siłę trzymać nie będę.
Chyba zaczynam od nowa
Chyba zaczynam od nowa